sobota, 11 czerwca 2011

Zupa krem szpinakowa



Przepis nówka bo zupę zrobiłam dziś właśnie i zrobiłam ją o raz pierwszy. Oczywista sprawa jest przepyszna, sycąca i bardzo zdrowa. Szpinak bogaty jest magnez, potas, wapń, żelazo, oraz w kwas foliowy i witaminy A i C. Z resztą uwielbiam szpinak. Wolałabym żeby cały zasób szpinakowy świata należał tylko i wyłącznie do mnie. Serce mi się kraja jak kupie 5 porcji a patem widzę kolejne w innym warzywniaku i tak myślę ze to zje ktoś inny a nie ja...no to dość chorobliwe wiem.

Potrzebujemy:

Kępkę świeżego szpinaku. tj około 400g, mniej więcej tyle ważą takie porcje w warzywniakach.
3 średniej wielkości ziemniaki
1 cebulę
Oliwę
Niecały litr wody lub lekkiego wywaru z warzyw ( woda + mleko powinny dawać razem litr płynu)
Szklankę mleka sojowego lub ryżowego
2 łyżki śmietanki kokosowej
3 ząbki czosnku
sól, cukier


Myjemy szpinak i odkrawamy łodyżki.
Do garnka wlewamy nie dużo oliwy, około jednej łyżki. Obieramy cebulę i kroimy ją w kostkę. Wrzucamy do garnka. Obieramy ziemniaki również kroimy w kostkę i po 2 minutach dorzucamy do cebuli. Podsmażamy razem chwilę. Ziemniaki nadadzą zupie mussowatą, gładką konsystencję.
Dodajemy szpinak i mieszamy przez około 3 minuty. Dolewamy wodę. Solimy i mieszamy. Czekamy aż się zagotuje. Gotujemy na małym ogniu około 15 minut, to jest dopóki ziemniaki nie będą względnie miękkie.
Dodajemy zgnieciony czosnek i łyżkę cukru. Zostawiamy wszystko aż lekko ostygnie. Miksowanie gorącej zupy to nie jest przyjemność wiec lepiej sobie oszczędzić wrzątku w oku. Dodajemy śmietanę kokosową. Ja używałam taką w kostkach więc dodawałam ją wcześniej, ale to nie ma znaczenia w sumie kiedy się ją doda. Miksujemy wszystko na krem. Trochę to może potrwa. Zupę można dodatkowo przetrzeć przez drobne sitko, dla uzyskania iiiiiidalnego musu. Nie jest to oczywiście nie zbędne, ale polecam.
Zupę podajemy z małymi grzankami, bądź z świeżą chrupiącą bagietką. Albo po prostu samą.
Smacznego!




1 komentarz:

  1. Wszystko fajnie, tylko twoja ortografia osłabia... Może zatrudnij kogoś do korekty?

    OdpowiedzUsuń