wtorek, 23 sierpnia 2011

człowiek człowiekowi wilkiem, a leczo leczo leczo


" Leczo dla Węgrów jest tym czym bigos dla Polaków" Nie wiem czym dla mnie jest bigos.Nie wiem czym dla Węgrów jest Leczo. To jakieś zbyt socjologicznie uwarunkowane pytanie, a takich najbardziej się boję, bo nie umiem na nie odpowiedzieć. 
Byc może nie umiem dlatego, że nie utożsamiam się z stereotypową kuchnią polską...
Jedno wiem na pewno, że bigos jak i leczo ,także w postaci wegańskiej, jest równie ciężkostrawne, ale i bardzo smaczne.

Potrzebne są:
2 papryki czerowne
cebula
2 bardzo duże pomidory
średniej wielkości cukinia
fasolka szparagowa (z tuzin strąków tak instynktownie! zaszalejcie! :P )
Przyprawy: sól, pieprz czarny, cukier, czosnek granulowany, majeranek i pietruszka.

Wszystkie warzywa myjemy. Zaaawszeee trzeba o tym pamietać. I o tym, żeby myć ręce też należy pamiętać.
Cukinie obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Paprykę myjemy przekrawamy i oczyszczamy z nasion, kroimy w kostkę. Fasolkę różnież kroimu na mniejsze części. Pomidory nacinamy na krzyż z jednej strony i zalewamy wrzącą wodą. Ułatwi nam to ściąganie z nich skórki. 
Cebulę obieramy i kroimy drobno. Wrzucamy do rondla z kroplę oliwy. Następnie wrzucamy cukinię, paprykę i fasolkę. Dusimy około 5 min. W tym czasie obieramy pomidory ze skórki i drobno siekamy. Dorzucamy do warzyw. Dusimy. Doprawiamy łyżką soli, szczyptą cukru i czarnym pieprzem. Dusimy aż warzywa zrobią się miękkie. Pod koniec duszenia doprawiamy majerankiem i czosnkiem. Przed podaniem posypujemy świeżą pietruszką. Podajemy z chlebem, lub ryżem , lub kaszą. Moja babcia lubi z płaskim makaronem typu gniazda, zwanym profesjonalnie 'fettuccine'. Ja najbardziej lubię, kiedy w leczo jest dużo sosu i można podjadać przy pomocy chleba, ukradkiem maczając w potrawce jego świeżą piętkę.


 

 




1 komentarz: