poniedziałek, 5 września 2011

Tarta ze szpinakiem i gruszką



Kruca jak gorąco nie chce mi się pisać.  Mam wrażenie, że nawet palce mi się pocą. Wiem, że to co napiszę to grzech ciężki, ale nawet jeść się nie chce w taką pogodę. Tę notkę piszę już chyba 4 godzinę, wiec opublikuję ją dopiero wieczorem. Tylko spać w misce z praniem jak Niuniek. Słuchać muzyki i pić wodę. (wodę).
Jeść tylko coś zimnego. Nie wiem co mi odbiło, żeby dziś piec tartę.
A piekłam tak

Potrzebowałam:

  • 1 kubka mąki
  • 2 łyżki margaryny
  • szczyptę soli
  • łyżeczunie proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczunie lodowatej wody

Mąkę przesiałam przez sito. Wymieszałam z resztą składników i wyrobiłam ciasto. Wstawiłam ciastową kulę na 10 minut do lodówki. 
W tym czasie umyłam urąbaną i ukurzoną blaszkę do tarty i nastawiłam piekarnik na 190stopni.

Wyciągnęłam ciasto, a potem palcami wylepiłam nim formę. Jakoś nie chciało mi się bawić w wałkowanie.
Ciasto podziurawiłam widelcem. (widelec ma 4 zęby nie 3, 3 zęby ma trójząb, którym władał Posejdon). Przykryłam ciasto papierem do pieczenia i wysypałam na wszystko groch. Taki zwykły "jasiek". W ten sposób przygotowane ciasto nie urośnie. Wstawiłam ciasto do piekarnika na 10 minut. Po 10 minutach wyciągnęłam ciasto, usunęłam papier i groch  i wstawiłam je na jeszcze 5 minut .

  • 2 gruszki
  • świeży szpinak
  • 1/2 mleka sojowego
  • 2 łyżki mąki
  • sól, 3 ząbki czosnku

Umyłam, obrałam, a potem pokroiłam na małą kostkę 2 gruszki. Zmęczyłam się.
Świeży szpinak posiekałam na drobniejszy, ale nie za drobny. Szczerze nie wiem ile go było. Dużo.
Wrzuciłam do rondla razem z gruszkami. Dusiłam chwilę, około 7 minut. Breję można doprawić gałką muszkatową, jak ktoś/ia lubi. Ja nie lubię, więc tylko posoliłam. W tym czasie można wyciągnąć ciasto.
Do kubka z mlekiem wsypałam 2 łyżki mąki i wgniotłam 3 ząbki czosnku. Wymieszałam dokładnie i dolałam płyn do szpinaku i gruszki.  Wymieszałam, a potem wszystko wpakowałam na ciasto. Można posypać wszystko bułką tartą. Wstawiłam do piekarnika na około 30 minut. A niech się piecze czort w temp 170stopni C.
Odstawiłam na długo. Jadłam potem. Dopiero jak tarta osiągnęła temperaturę pokojową. 



A jutro lecimy na wakacje do Holandii. Porządnych wpisów pewnie nie będzie, ale może wrzucę jakieś zdjęcia

2 komentarze:

  1. tęsknie za nią .. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie takie niebanalne połączenia. Wypróbuję jak będę mieć swoj szpinak na wiosnę.

    OdpowiedzUsuń