środa, 13 lutego 2013

CZEKOLADOWO MIĘTOWY MUFINEK DLA JEDNEJ OSOBY







 " - Kocham Cie.
- Ja Ciebie też. Ale siebie kocham bardziej."
 Samantha z Sexu w Wielkim Mieście 
Ah Walentynki! ah dzień zakochanych! ah ! eh ! oh! Pitupitu 
Przez ostatni tydzień nie oglądnęłam, ani odcinka Sex in the city, ani żadnego romansidła. Nie miałam czasu! totalnie! Właściwie non stop go nie mam...
 
Mało kto wie o tym, że zaraz po dniu zakochanych czyli dokładnie 15 lutego jest dzień singla. Nie wiem czy to oficjalna data, ale jakoś ostatnio obiła mi się o uszy taka informacja.
Jak na razie jestem dumną reprezentantką, tej jakże uroczej, pięknej, samodzielnej do cna własnych możliwości, grupy społecznej sekcji damskiej, wiec postanowiłam ugotować coś tylko i wyłącznie dla siebie! 

Udało mi się sporządzić recepturę na jedną, jedyną babeczkę. Nie tuzin, nie sześć, nie cztery, a jedną sztukę! Zjadłam ją ze smakiem życząc sobie mniej alkoholików, bezrobotnych, marudów, mających dziewczyny, mizoginów, szowinistów, emocjonalnych popaprańców, zapatrzonych w siebie, wymądrzających się, nieświadomych narkomanów, maminsynków, niezdecydowanych, toksycznych jełopów i szowinistów w moim życiu. 

Bo to nie byle jaka babeczka. To mufinek- nagroda. Jest pyszny, tuczący, słodki, doskonały, ale i odświeżający bo z delikatną nutką mięty.
Każdy dzień to nowy start, każdy jest świeży i inny, każdy dzień jest nasz.
Lepiej nie czekać, lepiej nie  zatracać się w jakimś bezrobotnym, marudzie, mającym hipotetyczną dziewczynę, szowiniście, emocjonalnym popaprańcu, bezmózgowcu...
I nie, tą babeczką nie można się podzielić. Jest miliony innych przepisów na ciasta dla dwojga, cupcakes, naleśniki i inne dania, które warto zjeść przyjacielem/przyjaciółką.
 
Ale ten mufinek jest jeden i for one only!
  

Bita śmietana monszalancko rozlała się bo muffinie i dobrze. Bo warto podczas jedzenia się ubrudzić. Bezwstydnie oblizywać potem palce. Zatopić zęby w miękkim cieście, ubrudzić nos śmietaną uśmiechnąć się do siebie bo i tak nikt tego nie widział.

Mieszanka ciemnego kakao z miętowym syropem i czekoladą to kop w pupę. Jak mocna kawa z rana.
Chce się biec, albo przynajmniej potańczyć.
Włącz ulubioną muzykę i zatrać się w tej chwili tylko i wyłącznie dla Ciebie. 







3 łyżki (lekko kopiate) mąki pszennej
6 łyżek mleka 
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka octu
jabłkowego/malinowego
szczypta soli
szczypta sody oczyszczonej
2 łyżki cukru lub innego słodu (golden syrup!)
1 łyżka kakao
1 łyżka oleju




mała śmietana kokosowa
1/2 łyżeczki syropu miętowego
1 łyżka słodu golden syrup/ syrop klonowy/ z agaw
2 kostki czekolady mietowej*






  Mąkę, sodę, proszek do pieczenia i kakao przesiej do małej miseczki.

Dodaj cukier, mleko i ocet.

Zacznij mieszać. Ciasto powinno mieć lekką konsystencję. Jeśli jest za ciężka dodaj jeszcze mleka sojowego.

Na koniec dodaj olej i wymieszaj dokładnie.

Rozgrzej piekarnik do 170 stopni.

Masę przelej do sporej foremki na muffina.

Piecz, aż urośnie. Sprawdź wykałaczką czy w środku jest suchy. (około 30 minut)

Po ostudzeniu przekrój w 2/3 wysokości.

Do gęstej śmietanki koksowej dodaj syrop miętowy i słód. 

Miksuj.

Jeśli dodasz szczyptę soli, a śmietanka kokosowa będzie zimna powinna się fajnie ubić na krem. Ja tego nie potrzebowałam.

Posmaruj przekrojone części babeczki i złóż je.

Wierzch babki również posmaruj kremem.

Na środek wbij kawałek czekolady, a drugą krostę zetrzyj na tarce i posyp czekoladą całą babkę.

Jedz bez wyrzutów ! !    
 
* kupiłam miętową czekoladę w Rossmanie


















23 komentarze:

  1. Piękny ten mufinek sprawię sobie takiego x6 bo akurat mam taką foremkę, dzięki! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można użyć zwykłego octu?

      Usuń
    2. nie wiem za bardzo czy ocet zwykły nie jest za mocyny, ale nada się na pewno sok z cytryny :)

      Usuń
  2. Wciągnę go nosem chyba :D Cudo

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie to napisałaś! A muffinka wygląda bosko!
    (a jakby tak zrobić dwie...? jedną na jutro?) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze powiem, że z tych proporcji wychodzi wielki muffin. Użyłam kokilki jak do kremu brulee. Jak masz mniejsze foremki można ciasto podzielić na 2 :-)

      Usuń
  4. Protestuję! Jawna dyskryminacja - dlaczego dla jednej osoby tylko jedna muffinka? Zrobię sobie od razu zestaw, a co :)
    A wygląda bosko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to o symbol chodzi 'one for one' :D

      Usuń
  5. A czy ta czekolada z Rossmana jest na pewno weganska?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. bo dlaczego miałabym prezentować nie wegańską ? ;)

      Usuń
  6. Podziwiam tą muffinkę, tym bardziej, że wypieki to moja pięta achillesowa;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Apetyczny ten muffinek:) Można nawet rzec porno food:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda wspaniale! Muszę koniecznie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. http://www.youtube.com/watch?v=qFLJRKN3nvg ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ah ta Samantha! Każdy tekst idealnie wyglądałby na koszulce :D

      Usuń
  10. wygląda fenomenalnie! :) Dziękujemy za zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna muffina !! szkoda że tylko jedna... :P :)

    OdpowiedzUsuń