sobota, 22 czerwca 2013

PUREE Z MŁODEJ BRUKWI ZE SMAŻONYM MARYNOWANYM TOFU Z SAŁATKĄ




Brukiew zwana również karpielem to polskie zapomniane warzywo. Dobrze sobie o niej przypomnieć. Bardzo łatwo się uprawia, a smak ma oryginalny.  To nie tylko idealny warzywny dodatek do zup, czy gulaszy. Może grac też pierwsza skrzypce, np w postaci tak pysznego i prostego puree.


Byłam na działce u rodziców. Nie byłabym sobą gdybym nie pozrywała czegoś dla siebie na obiad. Na działce czuje się jak w wielkim sklepie z wiecznymi promocjami. Po przeprowadzce do Krakowa ciężko było mi przestawić się, na czasem totalne wzięte z kosmosu ceny warzyw, które całe życie hodowaliśmy z rodzicami i miałam je za darmo. Trochę pracy, cierpliwości i kilkukilogramowymi cukiniami objadałam się całe wakacje.
Warzywa po ciężkich gradach i obecnej suszy nie mają się najlepiej. Straciłam rukole i 2 rzędy szpinaku (oj był płacz!). Na szczęście mamy zapał to tego, by było tego więcej. Poki co większość jest jeszcze mała, ale to nie powstrzymało do zerwania.
Wróciłam z koszem młodej brukwi, nazbierałam też zieleniny, sałat , małych buraczków i marchewek. Wiadomo lepiej poczekać, aż warzywa nabiorą kształtów i opłacanych rozmiarów. Ale przecież sałatki i dodatki z młodych, malutkich korzonków i liści sprawiają tyle radości! Wszystko co małe cieszy nie tylko żołądek, ale przede wszystkim oko.
Do tego pierwsze kiście  porzeczki z przydomowego krzaczka. I balkonowa rukola. Tofu na promocji. Piękny obiad za półdarmo.

Puree z brukwi jest banalne. Brukiew ma słodkawy smak. Są przepisy, gdzie pure z karpielu miesza się z ziemniakami. Lecz tę czynność ominęłam.
Do tego plastry tofu marynowanego w delikatnym cytrynowo-pomarańczowym dipie. I idelne  słodkawe intensywne czerwone porzeczki.
Danie lekkie i pyszne. Kolorowe i pachnące. Można spożywać na zimno jak i na ciepło. W sam raz na upały.



  • 3 brukwie
  • oliwa
  • sól
  • pieprz

  • kostka naturalnego tofu
  • 1/2 cytryny
  • 1/2 pomarańczy
  • ocet balsamiczny
  • rukola
  • młode liście buraka
  • liście marchewki
  • porzeczka
  • sól
  • oliwa z oliwek















 Puree

♥ Korzenie brukwi umyj i obierz. Przekrój na mniejsze części i ugotuj na parze lub w lekko osolonej wodzie.  Odcedź.

♥ Zmiksuj na puree z dodatkiem soli, czarnego pieprzu i  około 3 łyżek oliwy z oliwek. Jeśli puree jest za gęste dodaj odrobinę wody. Niech krem będzie lekki przypominający w konsystencji dobry hummus.


Tofu 

♥ Wybierz twarde tofu. (ja użyłam tego z PolSoi

♥ Przekrój go na pół tak by powstały dwa cieńsze plastry o tej samej wielkości. Następnie przekrój na pół tak by powstały 4 kawałki o kwadratowym kształcie. 

♥ Każdy plaster lekko natnij nożem na krzyż po powierzchni. 

♥ Przełóż do płaskiego naczynia.

♥ Wyciśnij na tofu sok z połowy cytryny i połowy pomarańczy. 

♥ Skrop lekko wszystko octem balsamicznym.

♥ Odstaw do lodówki na godzinę.

♥ Następnie usmaż na słoto z obu stron. Pod koniec smażenia wlej na patelnie pozostałą marynatę. Jeśli masz patelnię ceramiczną tofu zarumieni się idealnie, bez użycia oleju <3


Sałatka

♥ Całą zieleninę umyj  i osusz. Potargaj dłoniach o przełóż do miski.

♥ Skrop wszystko oliwą z oliwek i posyp solą. 

♥ Delikatnie wymieszaj otwartymi dłońmi. 



♥ Całość układaj na talerzu.

♥ Najpierw rozmaż na talerzu porcję puree.Następnie tofu przekładane surówką. Całość ozdob porzeczkami lub malinami.





         
          

11 komentarzy:

  1. Rany jak elegancko xd
    Ja też dzisiaj jadłam wędzone tofu ale... na toście z pasztetem xDD

    OdpowiedzUsuń
  2. wygląda przepięknie. Muszę w końcu skosztować tofu, trochę głupio pisać, ale jeszcze nie miałam okazji jeść, może masz jakieś porównanie, z czym najbardziej kojarzy Ci się ten smak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to najwyższy czas! tofu jest cudnie bardzo wszechstronne i na słono i na słodko. Polecam! przepisów jest co niemiara! ;)

      Usuń
  3. Super! Niedawno pierwszy raz miałam okazję spróbować brukwi i to też za pół darmo:) Wyprzedawali starą w kopenhaskim supermarkecie za 3 korony! (to jakieś 1,80zł). Połowę dodałam do pieczonych warzyw korzeniowych, połowę do kalafiorowo-pomidorowego curry. W obu wypadła super, pieczona chyba nawet lepiej, smak był bardziej uwydatniony. Bardzo mi przypadł do gustu ten słodkawy smak z kalafiorową nutą, ale mama się ze mnie śmiała, jak się pochwaliłam na skajpie, że jem paszowe jedzenie:) Otóż to! Topinambury, pasternaki, brukwie - pasza dla hipsterów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ah! uwielbiam Twój komentarz. Jutro właśnie zrobię brukwie z piekarnika. Mam jeszcze młode ziemniaczki, będzie bardzo prosto i tradycyjnie. mmm wszystko co pieczone najlepsze <3

      Usuń
  4. Jaka dekoracja, jak pięknie! Nie nadążam za Tobą <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepięknie wygląda całość <3 Ja bym pewnie wszystko poukładała obok siebie i niczym by się to nie wyróżniało ;d Chyba też muszę skorzystać z okazji, że jestem w domu i mam ogródek pod nosem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto pokombinować z układem jedzenia, ładnie wygląda i jakoś tak smakuje lepiej! :D no i zabawa przednia:)

      Usuń
  6. inspirujące, na pewno spróbuję :)
    ...tylko błagam, nie brukwia a brukiew! ;)

    OdpowiedzUsuń