czwartek, 7 sierpnia 2014

KOMPOT Z CZERWONYCH PORZECZEK, MALIN I OSTRĘŻN.





Kompoty to napoje z dzieciństwa. Wspominam, nie było takiego dnia, żeby babcia nie ugotowała świeżego kompotu. Szczególnie latem przygotowywała owocowe napoje niemal codziennie. Wydaje mi się, że gotowała je wcześnie rano, by koło południa, a nawet na śniadanie chłodny kompot był już gotowy. Wcześniej nie myślałam, skąd na stole pojawił się pyszny zimny napój. Po prostu był zawsze. Najważniejsze, że szybko gasił pragnienie bo ciągłym bieganiu, huśtaniu się na drzewach i ciągłej zabawie.  

Teraz, kiedy na drzewa mi już nie co daleko, nadal lubię podczas dnia napić się domowego kompotu. Przygotowany wieczorem będzie idealny do zabrania ze sobą do pracy, zajęcia lub bieg po mieście. 

Chociaż ludzie rosą i dojrzewają, przepisy i smaki kompotów zostają takie same. Ich główną zaleta jest prostota i świeżość. Warto o tym pamiętać. Ich smak nie przemija. Tak cudownie gaszą pragnienie.




Składniki:


kubek czerwonej porzeczki
kubek jeżyn
kubek malin
2 łyżki cukru lub ksylitolu
1,5L wody

Przygotowanie:

Owoce umyj i przesyp do garnka.

Dodaj cukier.

Zalej wodą.

Gotuj na małym ogniu pod przykryciem mim 30minut. 

♥ Schłódź i przelej przez sitko.

♥ Podawaj z lodem i listkami mięty.

Image and video hosting by TinyPic 
 






3 komentarze:

  1. Przesłodzony kompot był moją zmorą w dzieciństwie, do dzisiaj ktoś mnie częstuje, to najczęściej proszę o pół na pół z wodą (:

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam kompoty :)

    Pozdrawiam

    nutkaciszy.blogspot.com
    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też lubię kompot, najlepiej mojej mamy z wiśni. Podoba mi się "filmik" z nalewania kompotu:)

    OdpowiedzUsuń