czwartek, 12 listopada 2015

GRUSZKA HASSELBACK PIECZONA W WINIE Z WANILIĄ






Po ostatnim bardzo popularnym przepisce na pieczone jabłka, dostałam sporo pytań i maili. Ooo tak proste pieczone jabłko bardzo przypadło Wam do gustu. Pytacie mnie, czy można użyć innego owocu ?
Ależ oczywiście! Przecież początkowy przepis wykorzystuje ziemniak i jest po potrawa na słono.

Skoro mamy jesień warto sięgać po sezonowe i lokalne owoce. Jabłka i gruszki sprawdzają się idealnie. Można zapiekać je pod kruszoną z cynamlnem lub tak jak w tym wypadku z odrobią wina. Oba wariany sprawdzają sie doskolane!






1-2 gruszki
1+2 łyżki cukru
1/2 szklanki wina półwytrawnego lub półsłodkiego, białe lub czerwone
szczypta wanilii w proszku lub ziarna świeżej wanilii
 (może być cynamon lub mielone goździki)


♥ Gruszki obierz ze skórki. Przetnij na pół. Przy pomocy ostrej łyżeczki usuń gniazdo nasienne.

♥ Ostrym nożem ponacinaj gruszkę gość głęboko, uważając by jej nie przeciąć.

♥ Przenieś gruszkę na naczynie do pieczenia. 

♥ Posyp 1 łyżką cukru.

♥ Posyp szczyptą wanilii.

♥ Podlej winem.

♥ Wstaw do piekarka nagrzanego do 180 stopni na 15 minut. 

♥ Po 15 minutach otwórz piekarnik i posyp całość resztą cukru.

♥ Podczas pieczenia otwórz 2-3 razy piekarnik i  polewaj gruszkę powstałym sosem.

♥ Możesz podawać z pokruszonymi orzechami lub gałką lodów.





15 komentarzy:

  1. Tak jak i wcześniej jabłko, tak ta gruszka mnie zachwyca. Dodatek wina wydaje się komponować z nią idealnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, tak, tak! gruszki pieczone smakują mi najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pysznie!!!!! Dzisiaj wypróbuję. Jako dietetyk polecam cukier zamienić na miód lub syrop klonowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jako kucharka polecam cukier bo dzięki niemu sos zgęstnieje, a soki z gruszki skarmelizują ;)

      Usuń
    2. MyDiet a ty masz swego bloga z przepisami, bo nie mogę znaleźć?

      Usuń
  4. Pysznie!!!!! Dzisiaj wypróbuję. Jako dietetyk polecam cukier zamienić na miód lub syrop klonowy

    OdpowiedzUsuń
  5. Moją uwagę jako organizatorki akcji Kuchnia skandynawska przyciągnęła nazwa Hasselback, która tradycyjnie związana jest z nacinanymi ziemniaczkami. Ale gruszka w takim wydaniu też jest bardzo ciekawa. Z przyprawami korzennymi bardzo skandynawska ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać, że oczywiście zapraszam do zgłoszenia przepisu do akcji. Jest czas do jutra. Pozdrawiam

      Usuń
  6. piękne zdjęcia, no a gruszka - 'mówi' sama za siebie, pychaaa! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No kochana, trafiłam do Ciebie buszując w sieci w poszukiwaniu "najlepszych polskich blogów"... i wiesz co? Przypomniałaś mi, że veganizm to decyzja, do której dojrzewam od momentu pierwszej wizyty moich znajomych- vegan w moim domu. O matuchno! co ja się napociłam przy serwowanym obiedzie..., do sosiku żadnej śmietanki, sera też nie, jajek broń Panie Boże itd... wtedy wydawało mi się to fanaberią ale dziś, z racji podłych wędlin, braku zaufania do amerykańskiego mięsa, kilku lektur dot. chowu drobiu w Stanach rodzi się we mnie jakiś wstręt do tego typu jedzenia.

    Cieszę się, że natrafiłam na Twojego bloga, bo może pomoże mi w całkowitym przejściu na roślinne żywienie. mam nadzieję, że znajdę tu jakieś podpowiedzi dla laików od czego zacząć, jak zbalansować dietę, żeby uzupełnić białko itd.

    A co do motywatorów... poza tym, że zawsze czuję się pełna energii po takim jedzeniu to chyba największą zachętą jest wygląd moich znajomych, którzy mimo, że mają 10 lat więcej niż ja wiele się fizycznie od siebie nie różnimy...

    Czas zatem na zmiany.

    P.S. Twój blog wydaje się bardzo obszerny, czy mogłabyś mi polecić linki swoich artykułów, od których warto zacząć?

    OdpowiedzUsuń
  8. To chyba najbardziej uroczy garnek jaki widziałam w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepis bardzo apetyczny. Uwielbiam takie desery. Mam tylko jedno malutkie zastrzeżenie: wino przecież nie jest wegańskie. Do klarowania wina wykorzystuje się produkty zwierzęce m.in. żelatynę powstałą w wyniku gotowania ścięgien i skóry, kurze białko, kazeinę, rybie pęcherze czy chitynę pozyskiwaną ze skorupiaków. Pozdrawiam Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martyno mam dla Ciebie dobą wiadomość.
      Wino jest wegańskie.
      Faktycznie zdarzają się takie przypadki, kiedy w czasie "produkcji" używa się np żelatyny. Ale ja bym tego już winem nie nazwała. Żelatyny używa się najwcześniej przy transporcie, to tańsze transportować wino w jednym galonie niż w olakowanych już butelkach.
      Dlatego podpowiedzą czy wino jest bezpieczne, jest sprawdzenie (jeśli oczywiście wiono nie jest polskie) czy wino jest rozlewane i butelkowane na miejscu, w Polsce. Jeśli tak to to jakiś napój wino podobny. Produkcja wina ma swoje zasady i długą tradycję. Wartość długo leżakującego wina czerwonego poznaje się min po osadzie w butelce. Dlatego tylko głupcy go klarują, głupcy jakimi są firmy nastawione na sprzedaż, a nie jakość. Na to by wino było zdatne to picia wcześniej. Nie warto sięgać po alkohole wielkich koncernów takich jak Jacob's Creek. Czy dana firma (rodzina) robi wegańskie wina (wegańskie ale bez znaczka) możesz znaleźć w internecie. Najczęściej są to wina faktycznie pochodzące z krain, gdzie wino jest tradycją takie jak Bułgaria, Mołdawia, Włochy czy Francja.
      Moimi ulubionymi winami są wina włoskie np Chianti. Zdarzało mi się być winiarniach.
      Produktów od zwierzęcych nie znajdziesz również w wina z winnych Polskich. Są to młode winnice dbające o jakość i swoją przyszłość. Niestety za nasz rodzime wino trzeba już sporo zapłacić, ale warto.
      Pozdrawiam!
      Ala

      Usuń