piątek, 26 stycznia 2018

RAGU A'LA BOLOGNESE VEGANO CZYLI NAJLEPSZY SOS BOLOŃSKI PO WEGAŃSKU







Nie wiem od czego zacząć ten post! Chciałam zacząć od dwóch spraw na raz. Po pierwsze od tego, że to kolejny przepis z wykorzystaniem nieśmiertelnego aczkolwiek zapomnianego, niedocenianego granulatu sojowego, którego postanowiłam przywrócić do świata blogerskiego gotowania.
Po drugie znowu gotuję po włosku! Dziś pod lupę biorę sos boloński. 

W Bolinii byłam parę razy w życiu. Na dłużej niż tylko przejazdem rok temu, ale wracam tam w marcu. Bolonia jest wspaniała, typowo Włoska. Pełno w niej perełek architektonicznych (jak niedokończona fasada bazyliki w. Petroniusza) oraz innych pięknych zabytków. Ciekawią liczne arkady i dachy, pod którymi chowają się delikatesy, stragany i urocze knajpki. To miejsce, które tętni, młodym uniwersyteckim życiem. Chociaż nie jest to wielkie miasto, nie brakuje tu wspaniałych restauracji, w tym sporo wegańskich. Szczególnie w okolicy wydziału sztuk pięknych znajdziemy wspaniałą pizze na kawałki czy klimatyczne lekko hipsterskie knajpki, gdzie wypić można kawę z dripa, klasyczne cappucino na mleku sojowym lub polską wódkę. 

Bolonia jest piękna i wspaniała pod każdym względem. Jeśli chcesz lecieć do Włoch, ale by zażyć trochę nocnego życia, to Bolonia jest idealna. Tańsza od innych popularnych włoskich miast, nie tak głośna, ale nadal żywa, kolorowa i smaczna.
To z Bolonii pochodzi jeden z najfajniejszych artystów Street Artu Blu. Szalone plakaty, kolorowe wlepki, graffiti i murale można spotkać niemal na każdym kroku. 

Sos boloński to nazwa potoczna, która na stałe przyległa do gęstego ragu alla bolognese. Jest to bardzo gęsty sos gulaszowy, którego gotuje się wg prawnie (tak prawnie!) ustalonego przepisu. W 1982 roku przepis został dokładnie opisany i zarejestrowany w Włoskiej Izbie Handlu, Przemysłu, Rzemiosła i Rolnictwa. Od tamtej pory oryginalnego przepisu używają wszyscy bolońscy kucharze. Wegańska odmiana tego sosu oczywiście łamie prawo bolońskiej specjalności na wszystkie możliwe sposoby. Ale, że gotuję ten sos z równie wielkim szacunkiem i miłością Włosi powinni mi  wybaczyć tę wegańską i bezmięsną innowację. 

Sos boloński klasycznie i prawidłowo podaje się z makaronem tagliatelle, spotyka się też wersję z penne. Absolutnie nie podaje się go z makaronem spaghetti. Będąc w Bolonii ten fakt będzie przypominany na niemal każdym kroku, poczynając od ulotek turystycznych na dworku kolejowym.


Sos najlepiej smakuje na drugi dzień. Lubię gotować go wieczorem by na następny dzień mieć wspaniały, przegryziony i przepyszny obiad. Jest bardzo sycący i pełen słodko, kwaśnych i wytrawnych nut. Głęboki i intensywny smak uzyskuje się dzięki winie oraz odrobiny mleka pod koniec gotowania.  Mleko idealnie podbija boloński aromat i wykańcza cały sos. Dużą miarę gra również czas.  Dlatego włączcie sobie Radio Club Italia i nie śpieszcie się w gotowaniu. 

Inny przepis na moją wersję sosu znajdziecie w książce  






1 marchewka
1 cebula
2 puszki pomidorów
1 szklanka czerwonego wina (opcjonalnie) 
2 liście laurowe
2 łyżeczki oregano
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżka bazylii suszonej
duża szczypta soli
pieprz
100g granulatu sojowego
szklanka wrzątku
3 łyżki oliwy
szklanka bulionu warzywnego
kilka łyżek mleka sojowego

makaron penne lub tagliatelle


💚 Do miski wsyp granulat. Dodaj przyprawy, sos sojowy i zalej wrzątkiem Wymieszaj i zostaw na 10 minut.

💚 W rondlu rozgrzej oliwę. Dodaj posiekaną drobno cebulę i liście laurowe. Smaż aż cebula zmięknienie.

💚 Dodaj posiekany czosnek. 

💚 Dodaj namoczony granulat sojowy. Smaż około 10 minut, aż większość wody odparuje.

💚 Marchewkę zetrzyj na tarce, seler posiekaj drobno. 

💚 Warzywa dodaj do rondla. Duś około 10 minut.

💚 Całość zalej pomidorami. Duś około 20 minut i dodaj wino. 

💚 Mieszaj i gotuj najlepiej około godziny podlewając od czasu do czasu bulionem. 

💚 Sos powinien być bardzo gęsty. 

💚 Na koniec dodaj około 4 łyżki mleka sojowego.Wymieszaj.

💚 Dopraw solą i pieprzem.

💚 Podawaj z makaronem lub przekładaj płaty lazanii. 







8 komentarzy:

  1. Wygląda pysznie :) Ile porcji wychodzi z tych ilości?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jadłam, zachwycam się <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej weganie, po co tak faszerujecie się tofu i szukacie zamienników mięsa w postaci granulatu sojowego? w roślinnym pokarmie jest wystarczająco dużo białka, nie trzeba się tak faszerować sojowymi "podrobami" i do tego podrabiać nimi mięsne potrawy- wegańskie bywają naprawdę konkurencyjne!

    OdpowiedzUsuń
  4. hej Rafale! Absolutnie się nie faszerujemy! Proszę nie generalizować!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile czosnku? Czy tylko ja nie widzę go na liście składników ale widzę w przepisie? :P

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly