sobota, 10 grudnia 2011

Próbny przedświąteczny keks..



...czy coś takiego.
Albo przepisowy mashup na keksa. W sumie nawet nie wiem co to jest keks?!

Zrobiłam mix z 10 różnych przepisów na jakie trafiłam. Zobaczymy co z tego będzie...boję się że nic!
Keks właśnie siedzi w piekarniku jest godzina 23:58.
Przepis opublikuję dopiero rano bo przecież muszę jaszcze zrobić zdjęcia, a że jest noc to tak no średnio...
W tym czasie opowiem o moim melepectwie.
A więc kiedy umrę, teraz już to wiem, umrę niechcący. 4 dni temu podziałam się NIECHCĄCY kawałkiem szyby, a dziś NIECHCĄCY oparzyłam się rączką od rondla. Bowiem nie wiedziałam, że był gorący, a szkoda było mi wywalać to co było w nim, więc z pełnym wdziękiem, powoli odstawiłam go z powrotem jak stał..Tym samym na lewej ręce mam 3 cm szramę, a na prawej rośnie mi bąbel 2 x 2 cm....
Jestem przeciwniczką zimy więc jak dziś około 21 (dziś to już jest wczoraj) prószyło to białe gówno, napłynęły mi łzy do oczu.
I mam teraz taki problem...skoro będzie zima to co mam robić. Zacząć czytać 'Dziennik Bridget Jones” czy wróć do serialu „Sex w wielkim mieście”??
Zakładam, że ZIMY NIE BĘDZIE!

Ciastooo noo powiedzmy, że jest okej. Strasznie się lepi do palców, jest cholernie słodkie, ale dobre. Z kawa smakuje naprawdę OK. Z kawa w sumie wszystko co słodkie smakuje okej...
Myślę ze następna świąteczna wersja będzie z mniejsza ilością cukru i chyba dodam więcej mąki. Albo znowu zmiksuje 50 różnych przepisów.
I pamiętając „w święta wyznawcy wszystkich religii wielbią jezusa chrystusa”

250g mąki przesianej przez sitko
250g orzechów włoskich
100g żurawiny suszonej
100g mieszanki skórek z limetki cytryny i pomarańczy
200g cukru pudru
250g margaryny roślinnej
szklanka czyli jakieś 250ml mleka sojowego
szczypta soli i szczypta sody
szczypta cynamonu
parę kropel aromatu waniliowego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
łyżeczka octu jabłkowego


Do szklanki z mlekiem wlałam łyżkę octu. Powinny zrobić się bąbelki.
Mąkę przesiałam do miski, dosypałam proszek do pieczenia, cynamon, sodę i sól. Wymieszałam.
 Margarynę przełożyłam do kolejnej miski. Dodałam cukru w pudrze i utarłam na masę. Oczywiście można sobie pomóc mikserem, a nie męczyć się drewnianą łyżką i cierpieć z powodu gigantycznego bąbla na dłoni...no ale melepestwo itp...Dodałam mleko zaczęłam mieszać. Następnie dodałam suche składniki czyli mąkę i resztę. Wszystko dokładnie wymieszałam . W sumie zostało parę grudek, wiec nie tak dokładnie, ale ja się tam gródkami nie przejmuję. Następnie wlałam parę kropel aromatu i wrzuciłam suszone owoce i orzechy. Wszyyystko wymerdałam. Powstała masa w ogromna ilością zatopionych owoców i orzechów.
Kwadratową blaszkę wyłożyłam papierem do pieczenia.
Piekarnik nagrzał się do 160 stopni. Piekłam ciasto około 45 minut w takiej temperaturze. Niech piecze się powoli w innym wypadku tylko się szybciej przypali.


A skoro zimy nie będzie, to czas na tańczenie ! Wczoraj przez jakieś 20min sypało to białe gówno z nieba , ale dość basta! W sercu jamajka! Mos Def w wersji dub. Do zassania za free TU
W ogolę polecał cały projekt Maxa Tanonne... Radiohead z Jayz rozpierdala!!
W ramach ploteczek to Mos jest wegetarianinem, a Talib Kweli chyba weganem...albo na odwrót..alto tez jest wege tylko..nananananana tańczymy!










Aha no i jestem z tych kobiet, która potrafi radować się patelnią. Tak kocham swoją patelnię grillową, bo mam grilla w domu! Pare kropel dymu w płynie, lampka biurkowa przy twarzy i można zamknąć oczy i pięknie oszukiwac się, że jest lato!!!
A jutro chyba zasymuluje chorobę i nie pojadęna uczelnie :(

1 komentarz: