poniedziałek, 3 września 2012

Paszteciki z kabaczka i dużo dobroci :)





Na wstępie podziękuje bardzo za nominację do Versatile Blogger Award, która trzymałam od Mama Alergika Gotuje ! Nie do końca wiem o co chodzi i co to jest, ale i tak się cieszę.
Oto zasady zabawy:
  • nominować 15 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują
  • poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów
  • ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
  • podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu
  • pokazać nagrodę The Versatile Blogger Award u siebie na blogu
 Wybrać 15 blogów to trudna sprawa! Sama obserwuje i czytam ich chyba ze 100 i nie są to tylko blogi kulinarne, ale i modowe, DIY.  Dlatego nie podam 15 blogów bo nie chciałabym kogoś pominąć. Strasznie lobię oglądać i czytać wpisy koleżanek (i kolegów) po wegańskim fachu. Dlatego jeśli ktoś tylko ma ochotę dołączyć do łańcuszka zapraszam. Macie mój głos! 
Blogowanie jest super, dlatego popieram i ściskam każdego/dą bloggera/rkę! 
Mega super sprawą jest dzielenie się swoimi pasjami i zajawkami z innymi. Blogowanie to przyjemna czynność. Bardzo relaksacyjna i w sam raz do porannej kawy. Dlatego jeśli chcesz wziąć udział w łańcuszku, typuję Ciebie.

7 faktów dotyczących mnie? no to trafione

1. Jestem osobą, która bardzo dużo mówi, hałasuję. Mówienie o sobie i zwracanie na siebie uwagi nie jest dla mnie jakąś strasznie sprawą. Oczywiście w granicach rozsądku, nie jestem klaunem ani jakim totalnym egocentrykiem. Ludzie, którzy mnie znają wiedzą, że po prostu wszędzie jest mnie pełno, taki mam charakter. Bloga mimo wszystko prowadzę anonimowo, ale chętnie powynaturzam się tutaj. Bo lubię, bo tak. 7 faktów właściwie to strasznie mało.  Mogłabym je wykorzystać do szerzenia światopoglądu i przedstawiania pięknych idei. Zakładam, że teraz jest czas na zabawę, więc pozwolę sobie popieprzyć od rzeczy, sprawdzić błędy ortograficzne i już nigdy do tego wpisu nie wracać.

2. Tak na prawdę, nie jestem blogującym kotem.

3. Oprócz totalnego oddawania się gotowaniu, dużą część swojego życia spędzam na rysowaniu, malowaniu i innym kreowaniu plastyczny.  Studiowałam malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, teraz od października będę studiować grafikę. Jest to najcudowniejsza rzecz pod słońcem. Oddaję się temu w pełni. Uwielbiam rysunek. Uważam, że jako dziecina i technika jest nie doceniana i ograniczana. Wkurzam się jak ludzie sprowadzają rysunek tylko do badziewnych komiksów, kolorowanek i akademickich studyjnych aktów.

4. Jestem nocnym markiem. Mam chyba zaburzenia snu. Nie śpię do 3-4 w nocy. W roku szkolnym przystosowuję się i wstaję o normalnych porach co daje mi około 3-4 godzin snu. Potrafię tak funkcjonować. W wakacje potrafie nie spać cała noc, za to chętnie prześpię pół dnia.

5. Mówią, że jestem cyborgiem. Nie zaprzeczam. Na rękach widaćn jak lekko spod skóry wystają mi małe niebieskawe kabelki.

6. Pomimo swojej otwartości luźnego i często bezobciachowego sposobu bycia, jestem osobą ostrożną,nieufną i perfekcjonistyczną. Wole zrobić coś sama, niż poprosić o pomoc czy przekazać zadanie innej osobie.

7. Szukam męża. Najlepiej, żeby był czarny i rapował. 

8. Nie lubie jak ktoś mi dyktuje zasady. Nie łamie ich, ale naginam. Stąd ten 8 fakt. 


Miałam cudowny weekend. 
Osiągnęłam 100 czytelników i czytelniczek! 
W pt cały dzień piekłam. Potem zrobiłam sobie przerwę i pojechałyśmy z psióami na babski wieczór do Katowic do pizzerii Len Arte. Napchałam się ogromną pyszną wielką pizzą z grillowaną cukinią i bakłażanem. A potem wróciłyśmy do domu piec. Wstyd mi strasznie! Piekłyśmy do 2 na ranem ciasto drożdżowe, które okazało się totaaaaalnąąą porażką! Serce mnie boli jak to pisze. Ale tak, bywają takie dni, kiedy pieczenie nie-wy-cho-dzi. Oczywiście, takich dni zdarza się bardzo mało, toteż jak nadchodzą... sytuacja boli przeogromnie! 

Wstałyśmy o 7;30. Za dużo nie pospałyśmy, spakowałyśmy graty i pojechałyśmy do Krakowskiego Bunkra Stuki na Bazar Kulinarny. 
Było znakomicie! Z powodów od nas nie zależnych do końca, zwinęłyśmy się wcześnie bo o 15.  
Cudowna sprawa takie gotowanie. Nie powiem byłam potem padnięta. W pewnym momencie robiłam sałatkę, smażyłam placki i dusiłam fasolkę, rozmawiałam z 3 osobami naraz i miałam niezłe hallo w głowie :D Ale to jest to ! Power!
Pogoda oczywiście musiała dać w kość. Na początku rozstawiamy się przed Bunkrem było ślicznie, zielono, kosze wypełnione warzywami ozdabiały każde stoisko. Dziewczyny z sklepu Melasa przyniosły ze sobą torby smakołyków. Ja wystawiłam ciasta, dostałyśmy kuchenkę i było cacy. Oczywiście zaczęło padać i musieliśmy się przenieść do środka galerii. I tak zaczęła się zabawa. W tle przygrywali nam super dj'e. Pan grajek Dj Edee Dee jest szalony i zajebiście umilał nam czas repertuarem idealnie komponującym się z moimi gustami muzycznymi. Chciało się tańczyć.

Buraki i fasola gotowały się ponad godzinę. Zrobiło się od pary bardzo ciepło. W tym czasie piekłyśmy na deszczu chlebek. Biegałam tak i z powrotem. Kanapeczki z pastą rozeszły się w dosłownie w chwilę.

Przepisy z Bazaru umieszczę za jakiś czas. Niestety nie zrobiłam zdjęć, wiec będę musiała powtórzyć potrawy w domu.
Upiekłam ciasto z cynamonem i gruszkami oraz rozmarynowe z brzoskwinią.
Na przystawkę przygotowałam pastę z ciecierzycy z octem balsamicznym i czosnkiem niedźwiedzim na grillowanym chlebku.
Była tez zielona surówka z wszelakich sałat z sokiem z cytryny i przyprawami.
Głównym daniem były placki buraczano-marchewkowe, które wszystkim bardzo smakowały ,a ja cieszyłam się z tego niesamowicie. 
Zrobiłam też białą fasolkę z porem z pietruszką i kolendrą. Była równie smaczna.
I tak gwoździem programu była dynia z grilla. Zmiażdżyła wszystko inne co przygotowałam. Dlatego też bardzo się cieszę. Przenośny grill zrobił robotę! Postawiłam na lokalność i prostotę. Taki polski slow food.
Pozwolę sobie przytoczyć zdjęcie dyni autorstwa  Veggie Porn
Resztę zdjęć z imprezy można zobaczyć na profilu. Są śliczne! 
Zdjęcie należy do ekipy Veggie Porn http://veggieporn.tumblr.com/


Oj było bardzo kolorowo. Dostałam parę konfiturek, dżemów i cudowną pastę z bakłażana (którą właśnie się zajadam). Taka wymiana to ganiany pomysł. Wiem, że  konfitury można zrobić samej albo ukraść od babci, ale tu chodzi o gest i radość z wymiany!  

Bardzo dziękuje wszystkim za rozmowę i ciepłe słowa. Zajebiste uczucie ugotować coś dla kogoś obcego i potem usłyszeć, że było pyszne. Kocham to niezmiernie!!!! Wróciłam do domu totalnie wykończona , ale z drugiej strony tak maksymalnie naładowana energią i pozytywnym myśleniem. Czekam na kolejna edycję myślę nad przepisami i zacieram rączki. 
Dziękuje Rudej i Lydce z Melasy za zabawę przy stoisku, za męczącą prace przy tarciu buraków i że w ogóle zaproponowały mi wspólne gotowanie.
Dziękuje Asi za podwózkę i pomoc w ogarnianiu.
Organizatorom za wydarzenie i wszystkim innym za towarzystwo i dużo śmiechu!
♥ 


Nadrabiam z przepisami. Wrzuciłam na facebooka ostatnio zdjęcie. Nie wiem jak nazwać tę przekąskę, faktycznie paszteciki brzmią okej. 

Oto paszteciki z kabaczka. Wiem, że dla nie których i chyba encyklopedycznie kabaczek i cukinia to to samo. Ludzie, którzy widza między nimi różnice (a zaliczam się do takowych) mogą być posądzeni o pewne urojenia i wybujałą fantazję. Nigdy nie zaprzeczałam temu iż mogę  być trochę szalona!
Paszteciki wsunęłam jako dodatek do zupy z cukinii (wiem hahahahaha) 
Smaczniusie!



  • pół średniej wielkości kabaczka
  • marchewka
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • sól
  • świeży pieprz
  • tymianek suszony
  • parę posiekanych listków bazylii
  • 2 łyżki oliwy + łyżka do smarowania formy












♥ Kabaczka myjemy i przekrawamy na połowę. 

♥ Nie obieramy ze skórki bo  nie ma sensu. Całość trzemy na tarce o grubych oczkach.

♥ Lekko solimy i odstawiamy.

♥ W tym czasie myjemy i obieramy marchewkę i ścieramy na tej samej tarce.

♥ Jeśli przez ostatnio 5minut kabaczek puścił soki to odcedzamy go

♥ Mieszamy kabaczek z marchewką. 

♥ Dosalamy, pieprzymy, dodajemy szczyptę suszonego tymianku i siekamy drobno bazylię.

♥ Odlewamy około 2 łyżek stołowych oliwy i 2 kopiate łyżki mąki ziemnaczanej. 

Wszystko dokładnie mieszamy by składniki się połączyły i powstała gęsta papa 

♥ Sprawdzają się foremki i blachy na babeczki. Pędzelkiem spożywczym należy lekko otłuścić spód foremki. (Można osypać spód otrębami, lub mąką tarką jeśli boimy się, ze masa może przywrzeć. )

♥ Nakładamy po  łyżce masy do każdej z foremek. 

♥ Paszteciki pieczemy w temperaturze 170 stopni około 40 minut. Niech paszteciki się zarumienia.

♥ Po upieczeniu należy trochę odczekać by przysmak ostudził się i by łatwiej odchodziły od blaszki.

♥ Można podawać same lub z warzywnym sosem. Pycha jako przekąska lub dodatek do dania głównego.














5 komentarzy:

  1. hehe z tym mężem raperem mnie rozbawiłaś :-) a paszteciki wygladają obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej!
    Czy włożenie masy w papilotki, zamiast natłuszczania foremek się sprawdzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz sylikonowe to na pewno się uda. Z papierowymi boje się, że może być potem problem :(

      Usuń
  3. hahah, no nie mogę z tym mężem dałaś czadu!

    OdpowiedzUsuń