piątek, 2 listopada 2012

Cobbler z pigwą i żurawiną.


Od razu rozwinę tytuł. Ciasto upiekłam i z pigwą i pigwowcem. A na zdjęciu oczywiście widać owoce pigwowca. Zainteresowani znają różnicę między nimi. To dwa dość różne owoce. Tych, którzy nie do końca czują fazę, odsyłam do cudnego bloga Ziołowy Zakątek ,gdzie w poście o pigwach, Klaudi cudnie opowiada o ich wspólnych cechach i głównej rożnicy, czyli smaku.
Tak się składa, że mam dostęp do obu owoców. Pigwowiec szaleje mi w przydomowym ogródku, a pigwa rośnie na działce.
Pigwę znamy głównie z nalewek. Ale okazało się, że można przyżądzać z niej niezłe cuda.
Pierwszym przepisem jakim się z Wami dzielę, będzie ciasto z pigwą i pigwowcem. Pigwa pomimo tego, że jest twarda jest mimo wszystko lekko miększa od pigwowca. Szybciej mięknie i rozlatuje się podczas duszenia. Oba owoce posiadają dużo pektyn. Pigwa to idealny owoc do ciast, ale nie ze względu na smak (chociaż jest wyjątkowy), ale dzięki właściwością żelującym. Pigwa podczas duszenia w winie rozleciała się tworząc galaretkę otulającą pigwowca i żurawinę.
Ciasto wyszło ge-nial-ne!
Spód to prosty, wegański a'la biszkopt miękki i słodki. Na wierzchu powstała interesująca w smaku skorupka; słodko, kwaskowata , bardzo aromatyczna galaretka. Na prawdę wyjątkowe ciasto. Troszkę kojarzy mi się ze świętami. Kandyzowana żurawina i  puszek z cukru pudru, kreują nasze wspomnienia i skojarzenia ku zimie i grudniowych świąt .
Trzeba pamiętać, że zarówno pigwa i pigwowiec są kwaskowato-gorzkie w smaku. Nie zapomnijmy o cukrze, ale też lepiej nie przesadzić. Kandyzowana żurawina też ostro osładza nam cały wypiek.

A w ramach wynaturzania się. Otóż nie wiem czy zauważyliście, ale tydzień temu spadł śnieg. Śniegu nie znoszę i taj całej zimy niecierpię też. Po prostu nie -zno-sze.  Nawet nie akceptuje, jestem nietolerancyjna co do zimy w 100%. Sportów zimowych nie uprawiam, bo męczenie się i upadki na pupę nie sprawia mi radości , no i większe ryzyko zapalenia płuc, też jakoś za specjalnie nie przypada mi do gustu. To, że bywa ładnie bo biało i jasno też jakoś nie do końca jestem w stanie przyjąć, bo jak wiemy piękno to sprawa nikła i złudna. O estetyce w życiu naczytałam się za dużo i zamglone, przykryte śniegiem pola w lekkim kożuchu z promyków słońca i z hasającą szczęśliwą łanią...do piękna w moim estetycznym pojęciu nie pasuje.
 To też łatwo wyobrazić sobie moją reakcje jak o 3 w nocy odprowadzałam psiółę na tramwaj, a z nieba padało to białe, mokre gówno. Tak były to prawdziwe, szczere łzy i niewolniczy jęk pękającego serca. Nie ma w internecie takich emotów, ani rysunków z mangi odzwierciedlających moje cierpienie. Tyle dobrze, że wszystko stopniało, a dziś świeci słońce.

Pozostało mi nic innego, jak zbieranie zapasów tłuszczowych na zimne dni. Mam na myśli szaleńcze obżarstwo się i pieczenie ciast w nocy. A co!

Aha, dodam że ciasto nie do końca jest moim wymysłem Przepis znalazłam jakiś czas temu na stronie magazynu kuchnia i strasznie przypadło i do gustu. Lekko go zmodyfikowałam i usunęłam z przepisu masło, dodałam pigwowca i takie tam drobne zmiany.
Zachęcam do pieczenia! mniam!





  • szklanka porto lub czerwonego wytrawnego wina
  • 200g żurawiny suszonej
  • 1 pigwa
  • 4 owoce pigwowca
  • 1 szklanka mąki
  • łyżka cynamonu
  • 3 łyżki + 2 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 1,5  łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4szklanki mleka sojowego
  • 3 łyżki oleju
  • 2 łyżki octu malinowego/jabłkowego

  • cukier puder do posypania  
















Odlej 3/4 szklanki mleka i dodaj 2 łyżki octu jabłkowego lub malinowego (lub soku z całej cytryny) wymieszaj i odstaw.

♥  Przesiej do miski mąkę z proszkiem do pieczenia , cynamonem, 3 łyżkami cukru i solą. Wymieszaj i zrób dołek na środku.


♥ Żurawinę podziel na dwie garści.

♥ Do rondelka wrzuć pierwszą część żurawiny z połową szklanki porto i duś na małym ogniu. Gdy alkohol odparuje, odstaw na bok. 

♥ W tym czasie umyj i obierz ze skóry pigwę i owoce pigwowca. Pokrój je na kostkę usuwając ostry środek z nasionami. Uważaj na palce, bo pigwowce są na prawdę twarde.

♥ Do drugiego rondla dodaj pokrojowe owoce i drugą część żurawiny. Zalej porto dodaj około 2 łyżki cukru i duś na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Pigwa powinna się rozlecieć, a pigwowiec znacznie zmięknąć, a alkohol wyparować.

♥ Wracamy do ciasta. Wlej zakwaszone mleko do suchych składników i zacznij dokładnie mieszać. Dodaj żurawinę i olej. Wymieszaj.

♥ Przełóż ciasto do formy obłożonej papierem do pieczenia lub lekko osmarowanej olejem. 

♥ Na wierzch ułóż w miarę równomiernie, duszone owoce. Już widać, że dzięki pigwie zrobiła się fajna galaretkowata masa. 

♥ Piecz w piekarniku rozgrzanym  do 160 około 40 minut. Niech ciasto urośnie i lekko się zarumieni.

♥ Odstaw na 10 minut. Dobrze jest jeść takie ciacho na ciepło, optymalnie sprószone cukrem pudrem. Czyż nie jest interesujące?




A i jeszcze jeden ciekawy fakt. W wieku 25lat po raz pierwszy ogladnęłam Dirty Dancing i muszę powiedzieć, że uwielbiam ten film!

Tańczymy piecząc ciasto, bo to postawa świadomego weganizmu!!


 


Wielkie Święto Żurawiny 2012

16 komentarzy:

  1. wygląda więcej niż dobrze, chętnie bym zjadła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym poczęstowała, ale już nie zostało ani okruszka! ;)

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia, a cobbler wygląda fantastycznie.
    Z chęcią umieszczę Twój przepis u siebie w podsumowaniu akcji, z tym że abym mogła to zrobić, proszę, podmień durszlakowy banerek na ten z mojego bloga pod zaproszeniem (albo po prostu dodaj link do akcji, jak wolisz :)).
    Pozdrawiam serdecznie i idę zajrzeć do lodówki - może mam potrzebne składniki, to też się niedługo Twoim cobblerem naciesze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za miłe słowa. Banerek już podmieniłam, na tego który kieruje do Twojego bloga.
      Pozdrawiam serdecznie :))

      Usuń
  3. tylko skąd ja Pani mam wziąć pigwę? hmm... ( o czasie na pieczenie nie mówię, bo w końcu w nocy też mozna, no nie? :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pigwy już nie mam, ale jak chcesz mogę Ci wysłać pocztą parę pigwowców na nalewkę :D

      Usuń
    2. serio! pisz na maila vegannerd.blog@gmail.com :))

      Usuń
  4. Super przepis. Z pewnością wykorzystam go w domku:) Zapraszam na mojego bloga o ekologicznym, zgodnym z rytmem natury, vega życiu i przygodach w Kopenhadze:) bycwiernymnaturze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje za odwiedziny i już zaglądam jak to w Kopenhadze sie żyje ;D pozdrawiam!

      Usuń
  5. 'Tańczymy piecząc ciasto, bo to postawa świadomego weganizmu!!' - <3 !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne to Twoje ciacho. Pigwa jest idealna na konfiturę a pigwowiec na nalewki. Nie ma porównania z nalewką z pigwy.
    Ja też nie jestem fanka zimy. Te przemarznięte nosy i girki-feee.. No i jazda poranna po mazi szroburej z sercem w gardle. Koszmar. No i zimowe wychodzenie spod prysznica lub z wanny - traumatyczne przeżycie! Łączę się we współodczuwaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie jadłam cobblera z pigwą, chyba najwyższy czas spróbować ;) piękne zdjęcia, zakochałam się!

    OdpowiedzUsuń