wtorek, 13 listopada 2012

Pasta z dyni i ciecierzycy i KONKURS!






Jak obiecałam jakiś czas temu, w momencie przekroczena 1000 lajków na Facebooku zorganizuję konkurs. Miałam szczerą świadomość, że fakt ten nastąpi dopiero w zimie, bo wymyśliłam sobie już nagrodę. W ogóle myślę, że wygrywanie konkursów jak i branie w nich udziału w zimie, czyli w czasie, kiedy nasze mózgi pracują wolniej, to dobry pomysł. Nie pierwszy raz w życiu się pomyliłam i nie przypuszczałam, że liczba 1000 małych nerdów tak szybko przekroczy swe progi.
Jejć!
Z całego mojego pokręconego serca powiem Wam ,że się mega wzruszałam, jaram się jak mały piesek kokardkami i w cholerę nie mogłam się uspokoić. Można pomyśleć, łi tak fejsbuk z czego się cieszyć?
A ja powiem tak: Blog nie ma nawet 2 lat, zorganizowałam to wszystko bardzo samodzielnie, spontanicznie i tak po prostu o! Uwielbiam gotować i ten blog jest lub staram się by był tego dowodem. Tyle wspaniałych blogów kulinarnych oglądam sobie codziennie, jest mi niezmiernie miło, że ktoś, że dużo ktosiów właśnie tak myśli o moim blogu. Ze jest ładny, przydatny i po prostu go lubi. Wow.
Dla mnie ten blog to wielka odskocznia od codzienności, problemów, spraw i zadań, które muszę spełniać jako człowiek, studentka grafiki, córka, przyjaciółka, niedoszła partnerka życiowa Colina Firtha. To coś tak zupełnie mojego sprawiającego przyjemność i radość. Bo na prawdę sam akt blogowania jest super. Poznawanie wirtualnie innych blogów, utrzymywanie kontaktów, wymienianie się pomysłami, przepisami i ciepłymi słowami. (Wynaturzanie się w odległy eter) . Jakkolwiek to strasznie może brzmieć, taka radość on-line. Uwierzcie mi, że jest szczera.
Dlatego tak całkowicie sentymentalnie z sercem na klawiaturze dziękuje Wam drogie czytelniczki i czytelnicy za wsparcie, za komentarze i ciepłe maile. Za to, że mogę się z Wami kulinarnymi nerdami dzielić swoją pasją, a Wy to szanujecie i czerpiecie z tego równie dużą radość co ja. I nie przejmujecie się moimi błędami ortograficznymi.  Oh łezka w oku. Jest 1000 lajków, jest 130 stałych obserwatorów bloga, są wygrane konkursy, będą papierowe przepisy z WN w przewodniku Empatii. I cóż ja mogę rzec jak nie obiecać, że kiedyś rzucę to wszystko i otworzę restaurację, która dostanie gwiazdkę micheline. A co!

Konkursów na blogach zbiera się teraz co nie miara. Wiem, że zimy jeszcze nie ma, ale potrzebuję pomocy.
Otóż  wszystko ostatnio daje mi do zrozumienia (Wszystko oprócz bloga naturalnie), że lepiej iść spać i obudzić się dopiero na wiosnę. Ostatnie dwa dni bezczelnie przespałam.
No właśnie tutaj ta prośba, jakie są wasze walki z zimą i chandrą i zimnem panoszącym się tam i spowrotem? Herbata z imbirem? może czekoladowy piernik? albo po prostu książka i kocyk?  Chandra jak wielkości Godzilli zgładziła mnie wielką łapą i nie do kończą ogarniam i żyję.

Zadanie konkursowe: polega na przedstawieniu mi Waszych sposobów na radzenie sobie z zimą. I tym samym na sprzedaniu mi pewnych tajników jak nie oszaleć z nudów i rozpaczy.
mogą to być:
ilustrowane przepisy na pyszności
zdjęcia
komiksy
opowiadania
a nawet piosenki!
Co tylko sobie wymyślicie. Liczę na szaloną kreatywną masakrę!



Nagroda będzie złożona. Na pewno będą do domowej roboty wegańskie czekoladowe lizaki, konfitury i inne słodycze. Do tego jakaś książka? forma do pieczenia? moja dozgonna wdzięczność hymn? Ogarnę to niebawem (jak tylko przeleją mi stypendium naukowe!)

Czekam na Wasze pomysły długo, powiedzmy że do 15 grudnia? W kocu to miał być konkurs zimowy, dajmy tej zołzie szansę Nas stłuc!

Wybiorę 3 najfajniejsze i zabawne pomysły.


Proszę ślijcie pomysły na facebooka albo na maila vegannerd.blog@gmail.com



Oczywiście nie trzeba długo myśleć, samo na język nasuwa się twierdzenie, że jednym z najlepszych poprawiaczy humoru jest jeedzeenieee.
Najlepiej takie kolorowe. Póki co jesień daje nam w kość. Na zewnątrz wali żabą jak nad morzem, oprócz tego świat wygląda jak wymieszany koktajl z wodą spod mopa.
Dziękujmy (w sumie nie wiem komu ) za dynie. Są tak piękne i pomarańczowe jak słońce w sierpniowe południe.
Dynia przedziwny to owoc, z którego można czarować wszystko. Od curry, po karoce, do słodkości, a no i pasty.
Pomyślałam sobie, że nic nie może być tak dobre jak połączenie dyni z ciecierzycą. Wszyscy kochają ciecierzycę!










  • około 0,5 kg kawałek dyni
  • szklanka ciecierzycy
  • sól
  • pieprz
  • 2-4 ząbki czosnku
  • łyżeczka kuminu
  • 2 łyżki soku z cytryny (około 1/2 cytryny)
  • pęczek mięty
  • oliwa
  • olej lniany





















♥ Ciecierzycę należy namoczyć na 12h/noc,  potem gotować około 1h. .

♥ Dynię pokrój na kawałki i połóż na blaszce wyścielanej papierem do pieczenia. W zależności od tego jaką masz odmianę, obierz ze skóry jeśli jest potrzeba. Ale najlepiej by była to taka odmiana, która posiada miękką skórę. w tedy nie trzeba obierać. Skrapiamy dynię oliwą i lekko solimy.

♥ Blachę wkładamy do rozgrzanego do 170/180 stopni piekarnika i pieczmy około 35 minut. 

♥ Następnie wyciągamy i odkładamy w chłodne miejsce.

♥ Dynię razem z ugotowaną i odsączoną z wody ciecierzycą, wkładamy do miski. Dodajemy 2 ząbki czosnku (na początek, potem można dodać więcej), łyżkę kuminu, sól i pieprz i 2 łyżki soku z cytryny.

♥ Wszystko miksujemy na pastę. 

Doprawiamy wg uznania solą, pieprzem, czosnkiem

♥ Mięte siekamy drobno i dodajemy do pasty.

♥ Dolewamy parę łyżek oleju lnianego i mieszamy wszystko ręcznie.

♥ Przed podaniem posypujemy świeżą miętą i skrapiamy olejem lnianym.


Jemy z grzankami, ciemnych chlebem, macą lub kawałkami surowej marchewki! 

Do tak podstawowego przepisu można dodać ostrej chilli lub curry. Tak dla pikanterii!

 









5 komentarzy:

  1. Cześć, zapraszam CIę do blogowej zabawy :)
    http://garnkofilia.blogspot.com/2012/11/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie będę w nim startować, bo zaserwuję Ci jakieś surowe lody :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha no byłoby to dość ironiczne, ale kto wie! :D :D

      Usuń
  3. Ależ obłędna jest ta Twoja pasta, koniecznie musimy ją zrobić :-) I przy okazji życzymy Tobie aby spełniły się Twoje marzenia i abyś otworzyła swoją restaurację... trzymamy kciuki :-) I... Gratulujemy fanów! pozdrawiamy ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje serdecznie za ciepłe słowa! <3

      Usuń