sobota, 22 sierpnia 2015

WEGAŃSKI SOPOT LATO 2015 DIVERSE, DWIE ZMIANY, PLAŻA, LEŻAKI



W weekend 15 sierpnia zostałam zaproszona przez markę Diverse na małe warsztaty-pogaduchy w Sopocie. Gdyby nie oni pewnie nie wpadłabym na szalony pomysł, spędzenia 2 dni w tym miecie w środku sezonu. To był intensywny czas. Właśnie wróciłam z kulinarnej przygody z Nieprześni (o tym niebawem). Miałam 8h na spakowanie się, kolację i pociąg nad morze. 

Obowiązki wzywały, więc nie mogłam pozwolić sobie na dłuższy wypoczynek. Było intensywnie i leniwie zarazem. 
Oczywiście wszyscy, których pytałam co można zjeść i robić w Sopocie odsyłali mnie w inne części Trójmiasta. Czas na to nie pozwolił. 
Ale czy się nudziłam? Czy głodowałam? W żadnym wypadku!
O to mój pamiętnik i krótka rekomendacja ze spotkania z Sopotem. 


Swój weekend zaczęłam od warsztatów w Diverse Pop Up Store na plaży. Ich siedziba znajduję się przy jednym z wyjść (bodajże 16.) Czy może być coś wspanialszego! Warsztaty na plaży!? Niestety nie udało nam się zorganizować warsztatów gotowania, ale myślę że moje gadulstwo to nadrobiło.

O 17 spotkałam się z grupą docelową, czyli osobami przypadkowymi, ale i jak się okazało było parę takich, które na spotkanie przyjechały specjalnie. 
Rozmawialiśmy o weganizmie, o tym czym różni się od wegetarianizmu, 
o podróżach, życiu w Polsce i myślę, że wszystko bardzo dobrze wyszło. 
Więcej zdjęć ze spotkania tutaj




Wbrew opiniom i założeniom w Sopocie nie głodowałam. Nie jest to jakiś straszny dół gastronomiczny dla wegan jakby mogło się zdawać.


KOŁO MOLO

pl. Zdrojowy 2

Byłam tam pierwszego dnia. Na początek strasznie naczekałam się na kawę (chociaż nie było prawie nikogo). Potem czekałam aż otworzą kuchnie. Szybko im wszytko wybaczyłam. Miejsce fajne, bo usytuowane na świeżym powietrzu, blisko plaży i molo. Dużo stołów i leżaków. Karta w ogolę nie wegańka, wegetariańskich jest tylko parę pozycji. 
Głodna zagadałam panią kucharkę o coś ekstra. Przygotowała mi pieczonego bakłażana zamiast jogurtem polała oliwą (w sumie było to zbędne bo oleju było tam sporo). Całość posypane sezamem i granatem. Pysze, a to się nie zdarza często. Bakłażan jest dość trudnym warzywem. Trzeba go dobrze posolić, dać mu czas, a najlepszy smakuje dobrze spieczony. Ten miał chrupką skórkę, 
a środek rozpływał się w ustach. 
W ramach poczekadełka, umilał mi czas hummus i grzanki. To było na prawdę miłe i smaczne ze strony szefa kuchni. Zdjęcia dania nie ma bo rozładowałam telefon. Ale jak wyjdziecie z wody i złapie was ochota na coś dobrego to zapraszają.




Bohaterów Monte Cassino 31


Absolutny hit wyjazdu. Miejsce które skradło moje serce i jeśli do Sopotu to nie na plażę tylko właśnie tam. Dokładnie nie znam historii założenia knajpy, ale ponoć jest to spółdzielnia. Prowadzi ją około 7 osób (?).

Miejsce super, klimatyczne połączone z galerią sztuki. Obsługa miła i serdeczna. 
Zwrócili moją uwagę już pierwszego dnia kiedy poszłam tam na piwo. Napis na drzwiach "weganie, wegetarianie, mięsożercy wszyscy witajcie", rzeczywiście sprawił, że czułam się jak w domu. Czy tak nie powinno być wszędzie?
Tam jakoś dziwnie zatrzymuje się czas, wszystko wygląda jak 
w zwolnionym tempie. Dobrze jest zatrzymać się na kawę, yerbę, albo pyszną zupę. 
Karta bardzo prosta, krótka mięsno-wegańska. 
Zamówiłam bajeczny krem z pora z mlekiem kokosowym i  musem z papryki. Niebo w gębie. Na drugie makaron z fenkułem, selerem, cebulą i tofu. Równie dobre, ale jak dla mnie za słone. Kawa z mlekiem sojowym, wegańskie desery 
i różnorodne napoje na bazie yerba mate. Tam polecam iść i kropka. Już tęsknie.


GREEN WAY

Bohaterów Monte Cassino 47

W Green Waty nie byłam, bo nie zdążyłam. Chciałam tam wpaść po kanapkę na podróż pociągiem. Kolejka mnie przerosła, co może świadczyć o jakości jedzenia. Z resztą ponoć ten green way jest najlepszy w Polsce. Trudno mi powiedzieć, bo nie byłam w żadnym od czasów liceum.
Jakby ktoś się zagubił to warto pamiętać, że takie miejsce w Sopocie jest. Mają menu wegetariańkie oraz kilka pozycji wegańśkich. Bez ceregieli, prosto jak na Fast-food przystało. 

Gdzie na piwo?

Tapas de Rucola

ul. Bema (róg Pułaskiego) 

Głośne, ciasne i czadowe miejsce. Każdy znajdzie coś dla siebie. Mają pyszne warzywa, hummus idealny (a to też różnie bywa w takich miejscach), oliwki, papryczki, grzanki. Do tego piwo lub inny alkohol. Warto tam posilić się przed dalszą wędrówką po mieście.

Na plaży jak nikt nie patrzy, bo przecież trzeba wdychać jod.

Koło Molo- bo blisko i klimatycznie.

Młody Byron


Józefa Czyżewskiego 12

Tam człowiek się wtapia w leżak, pije gin i nie myśli o niczym innym jak o relaksie. Najlepiej wybrać się tam na jam session. 



5 komentarzy:

  1. Jestem typowym mięsożercą i podziwiam osoby, które w swojej diecie nie mają mięsa. Dla mnie to coś niemożliwego :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest mozliwe!! Wystarczy tylko troche fantazji , serca, przemeblowanie w spizarni i milosc dla kazdej istoty nie tylko dla kota czy psa.
      Na tym blogu masz przepyszne przepisy... polecam ten film : http://themindunleashed.org/2014/06/without-saying-word-6-minute-short-film-will-make-speechless.html pozdrawiam cieplo , Magdalena

      Usuń
    2. Tu nie ma co podziwiać bo to łatwizna, tyle smakołyków i dobroci, zero męczenia się :D Ja dziwię się ludziom, którym się chce oprawiać, przyprawiać, smażyć, piec, stać nad tymi mięsami bo widzę ile to zajmuje mojej mamie w porównaniu do tego co gotuję :D

      Usuń
  2. Potwierdzam Green Way w Sopocie jest najlepszy w Polsce! Nawet mój mężczyzna zapalony mięsożerca przyznał że jego danie było bardzo smaczne co rzadko pada z jego ust.Kolejka faktycznie była ogromna ale dziewczyny bardzo szybko obsługują więc nie czekaliśmy długo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń