wtorek, 1 listopada 2011

Word Vegan Day! Seitan w sosie cytrynowym








     Dziś w Polsce obchodzimy święto zmarłych tudzież wszystkich świętych. Grobing trwa. O specyfice tego święta w Polsce i o jego absurdach nie będę pisać. Nie chcę się wdawać w żadne społeczno-polityczne dywagacje. W jaki sposób kto spędza ten dzień to jego sprawa. Można dbać o pamięć zmarłych ukochanych cały rok a i można tylko 3 dni w roku... Nevermajnd!

    Ja 1 listopada świętuję inaczej. Otóż dziś obchodzimy Światowy Dzień Wegan!
Powinnam obecnie robolić projekty na zajęcia, ale postanowiłam świętować obiadowo i zrobić coś naprawdę wykwintnego.
 Pisząc to, w kuchni już bulgocze seitan, na którego przepis podałam TU.
Dlatego nie będę się już rozpisywać, tylko  od razu przedstawię przepis, potem wkleję zdjęcia i wracam do roboty. Ah i jeszcze to słońce za oknem! w sam raz na jesienny piknik, a tu  taka lipa, że w domu albo na cmentarzu...

Potrzebowałam:

ugotowanego seitana (około 400g kawałek)
1, 5 cytryny (z połówki wycisnęłam sok)
3 ząbki czosnku
kubek wywaru warzywnego
2 łyżki wina najlepiej białego wytrawnego
sól, pieprz ziołowy i cząber
mąka
oliwa


Ugotowałam seitana. Pokroiłam go na kostkę. Najlepiej jakby był pokrojony na plastry kotletów. Niestety coś mi się dzisiejszy seitan rozwalał, ale to nic.
Rozgrzałam patelnie z łyżką oliwy. Kawałki seitana obtaczam w mące, otrząsam z jej nadmiaru i szybko wrzucam na patelnie. Smarzę z wszystkich stron tak by kawałki sejtana były rumiane. Odkładam sejtana na bok.

Do rondla wlewam łyżkę oliwy. Obieram czosnek i kroje go na kawałki. Cytrynę bardzo dokładnie myję, a następnie kroję na plastry. Czosnek i cytrynę wkładam do rondla i przykrywam. Cytryna z czosnkiem powinna dusić się na małym ogniu dopóki nie zmięknie i wyleje z siebie soki.
Następnie wyławiamy cytrynę i odstawiamy na bok. Wlewamy wywar warzywny, 2 łyżki stołowe wina i sok z połowy cytryny około 2-3 łyżki. Przykrywamy wszystko sos powinien się zagotować. Kiedy zaczyna bulgoczeć odkrywamy i zmniejszamy ogień, teraz nadmiar wody powinien wyparować, a sos powinien zgęstnieć. Pomagamy mu łyżką przesianej przez sitko mąki. Wszystko dokładnie mieszamy. Sos doprawiamy pieprzem ziołowym i szczyptą cząbru. Sól nie jest konieczna.
Dorzucamy do sos i kawałki seitana i wszystko mieszamy. Niech chwile wszystko się pogotuję, a seitan podgrzeje w sosie.
Cytryna która odłożyłam na bok przyda się do ozdoby. Wrzucam ją z powrotem do sosu lub/i przyozdabiam danie na talerzu.

Podałam seitana z kaszą kuskus, polecam oczywiście wszelkie kasze jak i pure z ziemniaków. Posypałam pestkami z dyni, a kasze przyozdobiłam plastrem cytryny.
Pewnie seitan pokrojony na kotlety by wyglądał jeszcze bardziej efektywnie.
Sos jest pyszny lekko kwaśnawy i bardzo aromatyczny. 





No to wszystkiego najlepszego dla wszystkich wegan i weganek. Zdrowia, witamin, dobrych wyników krwi, cukierków i żeby jogurty sojowe staniały i śmietana też i słońca i żeby nie było zimy!

I Dwie piosenki żeby było wesoło:




7 komentarzy:

  1. grobing, ahaha, dobrze powiedziane ;D

    a seitan wygląda jak rasowy kurczak nie ma co, muszę spróbować, bo wole babrać się z mąką niż surowym mięchem, a fu.

    OdpowiedzUsuń
  2. a i zapomniałam się zachwycić piosenkami, mogę cię dodać do swoich ludzi na laście? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pragnę Cię poinformować, że Twoje sosy brzmią genialnie. Jak tylko dowiem się, że ktoś do mnie wpada, totalnie robię seitan i przynajmniej dwa z Twoich sosów: cytrynowy i cebulowy, bo oba brzmią jak... nie ma tak dobrze brzmiącego słowa, by oddać moje teoretycznie uwielbienie. Wymyślasz sosy sama z siebie, czy umiesz aż tak bardzo przerobić tłuste sosy nie-wegańskie?

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej dziękuje!! Powiem tak na cebulę mam fazę więc jem ją na różne wariację, ten sos to była jakaś spontaniczna sprawa. A cytrynowy już lekko przerobiony miałam gdzieś na pliku notatnika. Nie wiem z jakiej strony go porwałam czy z jakiej gazety i z czego przerobiłam bo ma już parę lat :D
    Pozdrawiam serdecznie!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jadłam jeszcze seitana, bo przygotowanie jakoś mnie zniechęca (niech żyje lenistwo!). Z kuskusem wygląda odlotowo. Chętnie nabrałabym jakiegoś znajomego mięsożercę, że to gulasz - ciekawe, czy by się zorientował ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Myśle, ze nie ma co nabierać a od razu uczyć co lepsze ;)
    Faktycznie z seitanem to masa roboty zawsze jest ale myślę ze opłaca się!
    Jeszcze nie znalazłam w polsce gotowego glutenu spożywczego, z ktorego można by w łatwy i szybki sposób seitana przyrządzić. Ale może kiedyś znajdę to dam znać ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń